Witajcie Kochani moi wierni oglądacze!
Zacznę od tego,że jak już wkońcu uporałam się z weekendowymi dreszczami - dopadło mnie coś innego :( W niedzielę wieczorem zjadłam małe zielone (chyba "atomowe") kiwi i....Dostałam jakiejś okropnej wysypki - pokrzywki,z koszmarnym świądem i plamami na całym ciele.Wyglądałam jakbym wyszła z solarium po chyba 30 minutach "smażenia" :( Okropność!Mój stan na tyle nie wyglądał pięknie,że pojechałam z mężem na Izbę Przyjęć do Szpitala,gdzie "poczęstowano" mnie 2 zastrzykami!O_o
Pani doktor powiedziała,że powinno pomóc,a w razie gdyby nie - mam nazajutrz iść do internisty...Wysypka i świąd minął na szczęście i wszystko było "gucio",do momentu gdy wieczorem zjadłam jogurt ananasowy!I co?I powtórka z rozrywki!Stwierdziłam jednak,że nie jadę do szpitala,wzięłam antyhistaminę i poszłam spać.We wtorek popołudniu udałam się do lekarza rodzinnego i zaczęła się "polka" :) Dostałam znów sterydowy zastrzyk Dexaven w tyłek,receptę na antyhistaminę (te takie tableteczki na alergię,coto 1 dziennie) + wapno 3/dobę.W środę wróciłam zaś do lekarza,bo po zastrzyku objawy pokrzywki nie ustąpiły!Całe ciało czaerwone i swędzące i gorące jakby mnie opiekali na ruszcie...Dostałam kolejny zastrzyk (pełna dawka 8mg) i do domu,ze świadomością,że na następny dzień mam się zjawić rano u lekarza i będą kłuć 2 x dziennie teraz!Ohhh joy!
Tak więc dziś rano odwiedziłam lekarza,dostałam znów pełną dawkę i kazano mi przyjść wieczorem.Wieczorem odwiedziłam lekarza i ten zdecydował,że nieco lepiej już,Pokrzywka objawia się jedynie na policzkach,więc nie kłuli mnie już,jedynie kazano brać antyhistaminę,wapno i posmarować delikatnie i cieńko policzki Hydrokortyzonem 1%....Zobaczymy co to da,a jutro rano spowrotem do lekarza i chyba zastrzyk.......A przy tym wszystkim moje cukry biedne tak szaleją,że łoooohooo :( Non stop ponad 300 :( Nieładnie bardzo,nieładnie....Ale tak to jest,jak się człowieka Dexavenem faszeruje.....
No dobra,koniec telenoweli medycznej,bo zanudzę Was!
Teraz spam Trishowy!Bo to właśnie kochana Trish przyszła mi dziś z odsieczą!
Oto co dziś cudem udało mi się uszyć,bo o wczorajszych "zmaganiach" z nietoperkową bluzką powinnam już zapomnieć!Klapa jakaś totalna!Może coś przerobię,to uratuje się....
Teraz zapraszam na rajstopkowy kombinezonik do kompletu z czapeczką:
A tutaj skręcając się z zazdrości po obejrzeniu Melrose'owej bluzy u Emigrantki - uszyłam bluzę dla Trish :)ze starych dresikowych spodenek mojej Miśki :) fajnie udało mi się wkomponować ten naszyty napisik,co?
Emigrantka pokazała też fajny patent na buty u Moxie....zresztą u każdej lalki zdałyby egzamin :) Mianowicie chodzi o getry!Taki prosty pomysł!Myślę,że zrobię też Trish getry,w kolorze bluzy :)
To tyle na dziś :) Dłuuuugo zbierałam się do tego szycia coś....pozimowa deprecha dopadła i mnie.Wiem.Przepraszam i do widzenia!
Aha!I trzymać tam kciuki za moje "alergie",żeby sobie już poszły DADA!
EDIT: Zrobiłam getry!Ufff,no to mogę iść spać!
O matko uczulenia nie zazdroszczę - oby przeszło!
OdpowiedzUsuńA Trish normalnie zazdraszczam ;) jeszcze trochę a na jakąś zapoluję ;)
Ubranko ślicznie wyszło- świetny patent na rajtuzkowy kombinezon!
Oj biedna jestes z ta alergia, ja mam na koty, ktore uwielbiam. Tylko, ze u mnie glownym objawem sa napady kaszlu, swedzace i piekace oczy. Trzymam kciuki, zeby sobie poszla!!!!
OdpowiedzUsuńTa alergiaoczywisie. Lalunia boska, a ciuchy genialne!!!!
Też jestem alergikiem ale Bogu dzięki że nie miałam jeszcze takich przejść - choć nigdy nic nie wiadomo - współczuję strasznie! - śliczna ta bluziunia a rajtki u emigrantki - no po prostu zzieleniałam z zazdrości!
OdpowiedzUsuńJa takiej pokrzywki kiedyś dostawałam po czekoladzie, ale może tak ze 3-4 razy, i to tylko na około 2 godziny. Wiem jak to jest, jak się człek drapie prawie do krwi, a gorąc czuje jakby pod grzejnikiem siedział... Mam nadzieję, że już te dolegliwości masz za sobą, tylko się męczysz...
OdpowiedzUsuńRajstopkowy kombinezon bardzo fajny!
Oj, okropności z tymi alergiami, trzymam kciuki, żeby szybko przeszło.
OdpowiedzUsuńSuper patent z kombinezonem, a bluza jak od profesjonalnego krawca, napis się kompomuje idealnie.
Też alergię mam na pyłki traw... Okropność! I już się niedługo sezon na te trawy zaczyna! >Życz mi powodzenia ;)
OdpowiedzUsuńA co do getrów to szyję je na okrągło :). mogą też być zakładane na ręce jako zdejmowane rękawki do np. sukienki :D.
Ciesze sie z tego posta jak nie wiem i z tego,ze szyjesz!!!!!!Poza Toba nikt z odwiedzanych przeze mnie osob nie ma tych slicznotek (a szkoda:/) wiec moge u Ciebie podgladac i podziwiac:)) Bardzo fajnie szyjesz,szara bluza z getrami wymiata!Sama lubie taki styl wiec klaszcze teraz w lapki:] Tym dziewuszkom pasuje bardzo taki na wpol-sportowy styl:)
OdpowiedzUsuńBluza dla Melrose to zaden wyczyn;nie ma nawet wykroju,wycielam prostakat,scielam troche dwa gorne rogi,ciachnelam mneijsze prostakoty tez scielam rogi a calosc zszyta byle jak recznie:) Caly urok tego ciucha to fajny materialik:)
Alergii nie zazdorszcze,sama nie mialam przyjemnosci i obym nigdy nie miala!Trzymam kciuki biedulko zeby wszystko co sie przypaletalo rownie szybko sobie poszlo precz:]
xoxo
Na samą myśl o pokrzywce robi mi się słabo.Dostałam ją z 20 lat temu, a do teraz pamiętam jak okropnie swędziała:( U mnie trwała cały tydzień , ale mam nadzieje że szybko przejdzie.A laleczka słodka i super w tej czapce wygląda.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWitam z Hiszpanii: Mam nadzieję, że już jesteś dobry z twoich problemów zdrowotnych. Ubrania, że zrobiłeś było bardzo miłe. Czerwień jest moim ulubionym.Lalka ma piękne włosy. pozostać w kontakcie z blogu blogu
OdpowiedzUsuńale ona jest sliczna :)! uwielbiam jej fiolkowe oczy
OdpowiedzUsuńHahaha, same alergiki, do których też się piszę, bo mam na kurz, zwierzęce kłaki i na pyłki też :)
UsuńSzkoda ze nie zrobiłaś zdjęć z tego kłucia, bo by się wszystkie zboczki ucieszyły. Fajne to ubranko. Wygląda na mięciutkie!
Przez Twoją Trish nachodzi mnie ciągła ochota na kolejną Moxie Teenz... ;)
OdpowiedzUsuńWspółczuję alergii...
A "szycia" piękne i bardzo pasują Trish'ce;)
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia !piękny kombinezonik z czapeczką z bluzą i getrami Trish wyglada rewelacyjnie gratuluje pomysłu!pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPo pierwsze i najważniejsze DUUUŻO ZDRÓWKA!!
OdpowiedzUsuńA Melrose wygląda przepięknie!!
Nie wiem czy już to pisałam, ale zazdroszczę posiadania tych panienek *-*
Pozdrawiam i jeszcze raz zdrówka!!
No i nie napisałam... ostatnio mam zaległości w komentarzach :D
OdpowiedzUsuńDuuużo zdrowia, współczuję przebojów z atomowymi kiwi...
Bluza i getry - bomba :D faktycznie świetnie wkomponowałaś napis :) nic się nie marnuje :)
Pozdrawiam :)
Moja znajoma kiedyś po zjedzeniu arbuza dostała okropnej wysypki dookoła ust i zaaplikowali jej zastrzyk, który ma 10 lat działać ;-)
OdpowiedzUsuńCo do ubranek, są świetne - ja bym dodała jakiś paseczek w pasie i byłoby ekstra :-) A geterki na buciki już kiedyś szyłam i to faktycznie świetny pomysł - ciut zmieniają wizerunek bucików :-)
Bardzo ładnie i cieplutko ją ubrałaś. Czerwone spodium jest bardzo pomysłowe i takie proste w kroju.
OdpowiedzUsuń