niedziela, 31 stycznia 2010

doktora mi trzeba,oj,ojjj.....

Niestety coraz gorzej ze mna :(
Zaczelo sie prozaiczanie od kataru,a teraz gardlo,kaszel taki,ze az boli w klacie...
Jutro musze odwiedzic lekarza mojego,bo jesli tak to zostawie,to polozy mnie na amen...

A teraz jeszcze inna niezbyt mila historia - wczoraj w Sobote, nasza Mijusie nasz kundel dziabnal...Tak niefortunnie,ze w usta ja ugryzl :( Na szczescie wszystko jest ok,bylismy od razu w szpitalu (ponad 2 godziny czekania),zeby potwierdzic,czy jest koniecznosc szczepienia na tezec.Na szczescie obylo sie bez zastrzykow,bo Miska jest na bierzaco z wszstkimi szczepieniami dzieciecymi :) Byla taka grzeczna i odwazna,ze dostala od pielegniarki paczke plasteliny :) Oczywiscie potem zrobilismy uzytek z niej - lepiac balwanki i inne stworzenia boskie i nieboskie :)
Mijusia juz ma sie dobrze,mala szramke ma kolo ust,ale nie sinieje nawet :)
A w srode....4ta rocznica slubu! :)))

1 komentarz:

  1. Oj Moja Mijeczka kochana dzilena dziewczynka,.. A Ty Kochanie kuruj sie maxymalnie,...Zdrowia zycze i leniuchowania,.. Buzka to juz 4 rocznica extra Macie tacka kochana Rodzinka:)

    OdpowiedzUsuń